Historia 10
Dzisiaj piszę ja, Scar. Pewnie się dziwicie skąd mam dziennik. Otóż ostatniej nocy wykradłem go Channel, kiedy wszyscy spali. Głupki wystawili na straży jakieś młodziki, które w ogóle nie zauważyły mnie. Aktualny stan naszej watahy to 5 samic no i ja. Jest nasz jeszcze za mało, by zaatakować. Chociaż i tak jest lepiej niż było. Chciałbym opisać jedną z historii mojej watahy. Może o tym, co działo się jak odeszły od nas Cassidy i Tamina. Wróciliśmy do obozu. Dziewczyny były bardzo złe.
-No i co się tak uśmiechasz?- spytała się Sparta.
-Bynajmniej nie ma wśród nas zdradzieckich kundli- odpowiedziałem.
-Ale wykradły od nas ważne informacje- powiedziała Viki nie wierząc w mój dobry humor.
-Żadne tam ważne. Nie wiedzą na przykład, że dołączyły do nas dwie nowe osoby- uśmiechnąłem się szerzej na widok zdumienia moich towarzyszek- Możecie wyjść!
Zza drzew wyszły 2 białe wilczyce i 1 czarna. Wszystkie miały ponure miny.
-Poznajcie Perfidy, Claer i Asferie. Są nowymi członkiniami naszej watahy. Perfidy jest szpiegiem, a Asferia i Claer wojowniczkami- mówiłem- Viki co na kolację?
-Upolowałam dzisiaj sarnę- powiedziała Viki.
Wiedziała, że nie mogła liczyć na pochwałę. Tutaj nigdy nie prawiono sobie komplementów. Panowała zazwyczaj cisza oraz zimna atmosfera. Nie lubię hałasu oraz komplementów, które tylko szkodzą. Viki w zamian dostała tylko jedno ledwo widzialne kiwnięcie głową. Nie narzekała na swój los. Sama sobie taką przyszłość wybrała. Zjedli kolację w milczeniu.
-Dobrze. Czas wymyślić jak utrudnić życie jeszcze bardziej Channel- przerwałem ciszę.
-Ja mam pomysł. Tylko nie wiem czy w jej stadzie są jakieś małe szczenięta- spytała się Perfidy.
-Owszem są- spojrzałem z ukosa na nią.
-To dobrze. Moja propozycja brzmi tak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz