niedziela, 6 listopada 2011

Historia 4

Historia 4
Scar popatrzył z ciekawością na Aragona. Co za głupi szczeniak. Myślałem, że Channel jest bardziej odpowiedzialna. Cóż trzeba dać jej nauczkę. Scar przybliżył się jeszcze bardziej, ugiął kolana i skoczył na przestraszonego Aragona. Kątem oka zobaczył śmigający cień.
-Precz od mojej rodziny- warknęła Black Hope.
-Wynoś się z naszego lasu- mruknęła Morgana.
-Masz 10 sekund... 9... 8...- zaczęła odliczać Fatum.
-Ho ho, ale was się tutaj zebrało i po zatem to nie jest wasz las, tylko mój- Scar popatrzył wrogo na Morganę.
-5... 4... 3...- powiedziała Fatum.
-Miło było widzieć swoją przyszłą watahę i do zobaczenia paniom- mrugnął do trzech wilczyc, a następnie wycofał się w cień i zniknął.
-Aragon, co Ci przyszło do tego łba, by być SAM w lesie oraz po wyraźnym zakazie od swojej matki- zaczęła Fatum.
Młody wilk wyjaśnił, że założył się z Alice, by sprawdzić czy jest odważny czy nie. Byli już na skraju lasu, gdy zobaczyli biegnącego Dana i Channel. Aragon spuścił głowę i poszedł z rodzicami. Z tyłu drzewa wyszła Alice.
-Alice, chciałabym zamienić z tobą słówko- powiedziała Black Hope.
Przyszła przywódczyni spojrzała na swoją ciotkę pytającym wzrokiem.
-Powiedz mi Alice, dlaczego założyłaś się ze swoim bratem o coś takiego?- spytała się Black Hope.
-No, bo on jest taki zarozumiały- zaczęła mała wilczyca.
-A dziwisz się dlaczego? Nie każdy wilk ma codzienną propozycję, by zostać przywódcą watahy. On po prostu jest zazdrosny, ale nie martw się z biegiem czasu przyzwyczai się do tego. Będzie na pewno świetnym zwiadowcą. A co ciebie się tyczy moja droga damo, jako przyszła przywódczynie nie możesz się zachowywać jak małe dziecko. Musisz być odpowiedzialna. Nie możesz narażać własną rodzinę na takie niebezpieczeństwo, już czas byś zmądrzała. Przyrzeknij mi, że to już się nigdy nie powtórzy- powiedziała Black Hope.
-Przyrzekam ciociu- mruknęła Alice ze spuszczoną głową.
-No idź się bawić- uśmiechnęła się Black Hope- tylko nie przesadzaj, pamiętaj!
Alice również odwzajemniła uśmiech i pobiegła do swojego brata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz