niedziela, 6 listopada 2011

Historia 12

Historia 12
-Morgana, Ares i Fatum na czele. Musicie odzyskać Sucky'ego i Madie. Jesteśmy z Channel absolutnie pewni, że Scar porwał ich- powiedział Dan chwilowo zastępując Channel.
-Tak jest! Mamy przynieść z powrotem małe wilki- powtórzyła Morgana.
-Ile jeszcze mamy czasu?- spytał się Ares.
-Godzinę- odparł Dan.
-Drużyna! Mamy godzinę, by ustalić plan działania. Ruszać się!- wykrzyknęła rozkazy Fatum.
Dan popatrzył na oddalającą się grupę i przywołał następne wilki.
-Luna musisz pilnować Aragona oraz Alice. Chcieli dzisiaj pomóc w misji ratunkowej, ale są na to stanowczo za młodzi. Będą pewnie próbowali jakoś się wmieszać między Morganę, Aresa i Fatum. A ty Quiana pomożesz jej- Dan podał następny rozkaz.
Obie wilczyce odeszły. Następne wilki pojawiły się przed nim.
-Pysia, Shira, Night, Tom, Giny, Alex, Haru i Alex. Macie tutaj rozkład jak będziecie patrolować teren watahy. Trochę się pozmieniało. Zmykajcie!- powiedział Dan i odwrócił się, by pójść w stronę drzewa Channel. Po 2 minutach dotarł na miejsce. Pod drzewem spała przywódczyni. Biedna miała częste bóle głowy. Przez to dzisiaj Dan musiał rządzić. Trącił łapą Channel, która od razu się obudziła.
-Już wszystko gotowe- Dan spojrzał na Channel.
-To dobrze. Dziękuję Ci Ben- Channel często zwracała się do niego za pomocą drugiego imienia.
Wstała, by popatrzyć z wzgórza na rozciągającą sie na dole panoramę lasu. Westchnęła.
* * *
Ares, Morgana i Fatum cicho przedzierali się przez las. Na razie nie zostali zauważeni. Ale to była jednak ta łatwiejsza strona misji. Nie wiedzieli gdzie mogą znaleźć Sucky'go i Madie. Znali drogę do obozu Scara, dzięki Taminie i Cassidy. Po jakiś 3 godzinach zobaczyli małe światło na polance. Skierowali się tam, lecz nadal pozostali w cieniu drzew. Nikogo nie było na środku polany, tylko palił się wesoło ogień. Nie wyszli jednak, ponieważ to mogła być zasadzka. Zauważyli jakąś książkę przy starej sośnie. Fatum podniosła ją, a wtedy rozległ się za nimi śmiech,
-Myślicie, że jestem taki głupi? Teraz zapłacicie za to, że przyleźliście tu. Małe wilczki są moje. Nic nie poradzę, że są takie naiwne- powiedział Scar.
-Nie masz prawa tak mówić! To nie są twoje dzieci- warknęła Morgana.
-Ciebie to pamiętam i tą wilczyce również, ale ty jesteś jakiś nowy. Dobrze. Mamy więc spotkanie starych znajomych- Scar uśmiechnął się- Powitajcie moją ekipę.
Zza drzew wyszły inne wilki i otoczyły Aresa, Morganę i Fatum.
-Musimy się jakoś wydostać. Biegniemy na wprost i odbijamy potem w lewo. Nie zatrzymujemy się dopóki nie dojdziemy do domu- wydała rozkaz Fatum szeptem.
-Co tam mówicie? Nie słyszę- zły wilk zbliżył się do trójki.
-A nic ważnego ... JUŻ!- strażniczka krzyknęła i ruszyła do biegu. Rzucili się na jakąś wilczyce. Ktoś uczepił się karku Aresa, ale ten wyrwał się. Niestety nie obeszło się bez ran Zaczęli uciekać.
* * *
Po 2 godzinach dotarli na miejsce zdyszani. Dopiero 10 minut przed polanką watahy Channel, Scar się odczepił od nich, ale bali się zwolnić.
Channel oraz Dan wypadli nagle, zasypując zmęczonych Aresa, Morganę i Fatum lawiną pytań, Po chwili Channel zorientowała się, że nigdzie nie ma Sucky'ego, ani Madie. Fatum w milczeniu rzuciła pod nogi przywódczyni, małą książeczkę, która okazała się dziennikiem.
-Szkoda, że nie powiodło się. Chodźcie do nas. Złożycie nam raport- mruknął Dan. Wszyscy skierowali się w ciszy w stronę drzewa Dana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz