Historia 9
Tom i Pysia siedzieli właśnie na straży. Zbliżał się właśnie jej koniec. Minął cały miesiąc od rozstania Cassidy i Toma. Na ten czas została przydzielona do niego Pysia, by miał partnera. Chociaż lubił ją bardzo nie mógł przestać tęsknić za swoją starą towarzyszką. Na dodatek jego dzieci zostały bez matki. Kiedy tak pogrążał się w swoich smętnych rozmyślaniach, Pysia wstała, bo zauważyła, że coś nie pasuje. Krzak na środku jej pola obserwacji zaczął się poruszać. Wyszły z niego nagle dwa wilki. Tom dołączył do swojej nowej partnerki i miał zaalarmować resztę, gdy zorientował się, że zna je skądś. Prawda uderzyła Toma, niczym wiadro wody ze strumyka. Przecież to była Cassidy i Tamina! Ale coś nie pasowało. Zmieniły się strasznie. Zobaczył, że obie mają świeżych rany oraz blizny. Podbiegł razem z Pysią do nich, by pomóc. Zaprowadzili je do Channel. Po paru minutach przybiegła Black Hope i zaczęła opatrywać rany. Tymczasem dwie wilczyce opowiadały swą historię.
-Ten miesiąc, który przeżyłyśmy był chyba najgorszym okresem w naszym życiu. Zostałyśmy brutalnie w nocy wrzucone do rzeki, podbierano nam jedzenie, bito nas, patrzono na nas jak na wrogów, ogółem panowała bardzo zła atmosfera. Ale nic nie mogło być gorszą katuszą niż koniec- powiedziała Tamina i umilkła patrząc w ogień.
-Kiedy nadszedł czas byśmy wróciły do was wszystko się popsuło. Nie wiem czy popełniłyśmy jakiś błąd. Ustaliłyśmy, że znikniemy w nocy, kiedy wszyscy będą spać. Jakimś sposobem dowiedziano się, że uciekamy akurat wtedy. Gdy byłyśmy w połowie drogi spotkałyśmy Scara. Spytał się co robimy o tak późnej porze. Skłamałyśmy, że poszłyśmy na łowy. Nie uwierzył nam. Próbowałyśmy go wyminąć, ale wtedy zaczęła się walka. Z linii drzew wyszły jego towarzyszki i rzuciły się na nas. Nie miałyśmy przewagi- mówiła Cassidy.
-Nie wiem jakim cudem zdołałyśmy im uciec. Jednak jakoś się udało. Dostałyśmy za to nieźle w kość. Biegłyśmy potem już całą drogę, aż dotarłyśmy tutaj- dokończyła Tamina.
Black Hope w tym czasie skończyła pracę, skłoniła głowę i odeszła.
-Dobrze, czas się położyć. Jutro porozmawiamy o waszej misji. Chcę dostać pełen raport.- powiedziała Channel.
-Odwaliłyście kawał dobrej roboty- odezwał się Ben, który w tej chwili wszedł, ale najwyraźniej podsłuchiwał.
Cassidy i Tamina po raz pierwszy od przybycia uśmiechnęły oraz naprawdę poczuły się bezpieczne. Ich koszmar się skończył.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz